Filmowe historie

Król lew – sekret Hakuna Matata

Po 25 latach Hakuna Matata ponownie rozbrzmiała w kinach na całym świecie. Najnowsza realizacja Króla Lwa naprawdę pozwala uwierzyć, że gdzieś na afrykańskiej sawannie stoi Lwia Skała, po której dumne kroczy Simba. O Królu Lwie można z powodzeniem napisać doktorat. Ja jednak skupię się w tym artykule na wspomnianym zwrocie „Hakuna Matata”.

„I już się nie martw, aż do końca swych dni. Naucz się tych dwóch, radosnych słów. Hakuna Matata”. Znacie? Podejrzewam, że większość czytelników nie będzie mieć problemu z przywołaniem nie tylko tych kilku, krótkich zdań, lecz zna na pamięć całą treść tej piosenki śpiewanej przez Timona i Pumbę.

Wiele lat temu, gdy usłyszałam tą piosenkę po raz pierwszy, sądziłam, że „Hakuna Matata” to zwrót wymyślony przez scenarzystów animowanego Króla Lwa. Nic bardziej mylnego. Termin ten pochodzi z języku Suahili i rzeczywiście znaczy tyle co „nie martw się”. Ci którzy o tym nie wiedzieli, mogli o tym po raz pierwszy usłyszeć w 2003 roku, kiedy Disney zastrzegł frazę „Hakuna Matata” jako znak towarowy.

Zanim napiszę parę słów o tym, co to tak naprawdę oznacza, należy wspomnieć o Sheltonie Mpala. Ten artysta z Zimbabwe stał się jedną z twarzy afrykańskiego oporu wobec wykorzystania fragmentu języka Suahili jako znak towarowy. Mpala umieścił petycję na stronie change,org, w której wezwał Disneya do rezygnacji z zastrzeżenia czegoś, co jest elementem afrykańskiej kultury i dziedzictwa, a czego sam Disney nie stworzył. Jak napisał w swojej petycji „decyzja o przejęciu „Hakuna Matata” jako znaku towarowego opiera się wyłącznie na chciwości i jest obrazą nie tylko ducha ludu suahili, ale także całej Afryki”. Do lipca 2019 roku petycję podpisało prawie 200 000 osób.

Postkolonializm, a znak towarowy

Co decyzja o zastrzeżeniu zwrotu z języka używanego przez mieszkańców takich krajów jak Tanzania, Kenia, Uganda , Demokratyczna Republika Konga, Rwanda czy Mozambik oznacza dla osób na co dzień używających terminu „Hakuna Matata”? Pozornie nic, żadna z tych osób nie musi płacić Disney’owi za używanie tego zwrotu w codziennym życiu. Disney zastrzegł jedynie jego wykorzystanie komercyjne na koszulkach czy innych gadżetów związanych z filmem „Król lew”. Oznacza to, że jeśli jakiś producent, np. w krajach wschodniej Afryki, chciałby wyprodukować koszulkę ze zwrotem „Hakuna Matata” i nie umieści tam dodatkowo żadnego symbolu „Króla lwa” to nie złamie prawa.

Sam kontekst tego wydarzenia wykracza jednak znacznie ponad wykorzystanie komercyjne dwóch afrykańskich słów. Sam Mpala, mimo że nie mówi w języku Suahili, to zwraca uwagę na to, że język jest bogactwem kultury. W kontekście przywłaszczenia „Hakuna Matata” jako znaku towarowego padają także mocniejsze słowa, takie jak „kolonializm” i „przywłaszczenie”.

Bogata północ po raz kolejny wzbogaca się kosztem biednego południa, wykorzystując zwrot wykorzystywany przez mieszkańców Afryki Wschodniej, którzy często żyją w skrajnym ubóstwie, a „hakuna matata” jest wyrazem ich radości i stylu życia.

(2) Comments

  1. Ciekawa sprawa i właściwie ….wywnioskowałam z tego, że nic się nie zmieniło dla mieszkańców Afryki, produkujących koszulki z tym hasłem?!

    1. Natalia R. Chilczuk says:

      Jeśli produkują koszulki z tym hasłem bez nawiązania do filmu :Król Lew” to rzeczywiście nie ma to dla nich wpływu. Dyskusja bardziej dotyczy kwestii zawłaszczania dziedzictwa kultury jakim jest język i tego, że Hollywood zarabia na czymś co jest ewidentnie ich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *